Kościół zamknięty

Dziś mogłoby się wydawać. Co za czasy, księża zostali przymuszeni do ograniczenia liczby wiernych a gdy osiągnie się limit wtedy do zamknięcia Kościołów. Przecież każdy wierny ma mocy chrztu świetego ma „obywatelstwo” nie tylko niebieskie ale legalnie przebywać. W obecności Bożej. Sytuacja jednak nas przymusza do takich zachowań. Czy to mogło by być oddaleniem się od wiernych za drzwiami kościoła? Porzuceniem owieczek? Gdzie gorliwość. Gdzie troska duszpasterza o swoje owce. 
Przypomina się tekst z księgi proroka Jeremiasza gdy mówił on nie po myśli ludu. Gdy naród Izraela był okupowany przez Chaldejczyków. Każdy chciał przez wiarę bronić oblężonej Jerozolimy. Wyjść z oporem wobec okupanta. Jeremiasz zaś jako jedyny mówi by poddać miasto Chaldejczykom. HIstorię tą możemy spotkać w rozdziałach 37 i 38 jego księgi. Uznawany za zdrajcę nie wykazuje się wg Izraelitów wiarą. Tym czasem wola Boga pokazuje, że Jeremiasz mówił inaczej. Tak też gdy dziś każą zostać  w domach, oddzielone są owce od pasterzy. Oddzielone realnie od MIstrza i Pana. Co robić? Trzeba nam cierpliwie czekać. Znosić ból rozłąki. Św. Augustyn w oblężonej przez Wandalów Hipponie, na łożu śmierci miał rozwinięte prześcieradło nad sobą a na nim napisany tekst psalmu 51 „Zmiłuj się nade mną Boże w łaskawości swojej” pokutował za swoją młodość. Nie przyjął Pana w komunii świętej bo chciał doznać opuszczenia  tak jak Jezus na krzyżu. Dziś i wierni Kościoła - Przyjaciele Jezusa mogą czuć się podobnie. Wzbudźmy w sobie tęsknotę z Jezusem, by cieszyć się Nim bardziej gdy będziemy go mogli przyjąć i spotkać. By poznać jak cieżko jest Go nie mieć i by poznać jak słodki jest Pan,
ks. Jerzy Kozłowski
Powrót na górę